Welcome to my blog!

The companion workshop to Andy's new book 'Transcending CSS - The Fine Art of Web Design', this session will lift the lid on web technologies including XHTML, CSS and DOM scripting and show you exactly where tey fit in with modern web design. Andy will reveal the benefits of working with meaningful XHTML markup, he will help you look...

Black Skies Rss

Metallica - St. Anger (2003)

Posted by meatinaplasticsack | Posted in Recenzje płyt | Posted on 14-08-2008

My lifestyle determines my death style…

Dosyć długo czekałem na ten album. Taa, “St. Anger” nie spadł na nas niczym grom z jasnego nieba. Pod tym względem Metallica zaniedbuje fanów. Choć trzeba przyznać, że czekanie zawsze się opłaca. Niech za przykład posłuży “S&M”, który wywołał szał i ogólny zachwyt. Czy podobnie jest z “St. Anger”?

Na początek kilka słów o składzie na płycie. Zapewne większość zainteresowanych wie, że niejaki Jason Newsted nie jest już zaliczany do pełnoprawnych członków kapeli. Nie będę się zagłębiał w szczegóły jego odejścia, gdyż niczego nie jestem pewien, a nie chcę nikogo w błąd wprowadzać. Jednak szkoda, bo go lubiłem i dla mnie zawsze będzie kojarzony z zespołem. Jednak muszę przyznać, że nie raz i nie dwa wydawało mi się, że był trochę niedoceniany i traktowany “z wyższością” przez swoich kolegów (ale to tylko moja opinia). Zastąpiony został przez Roberta Trujillo, który sprawuje się równie dobrze, co Jason.

W nagłówku użyłem stwierdzenia “nowa droga”. Użyłem go, ponieważ przyglądając się twórczości tej kapeli na przestrzeni wielu lat, można zauważyć ewolucję zarówno treści, jak i formy (to, czy ta “ewolucja” przebiega w dobrym kierunku, pozostawiam do rozstrzygnięcia każdemu osobno). Wystarczy porównać, nie sięgając daleko, album “Reload” z “St. Anger”. Nie muszę chyba wspominać, jak wyraźnie ta różnica byłaby widoczna przy zestawieniu: “Kill’em All” - “St. Anger”. Aczkolwiek “Load” i “Reload” nie są znów tak bardzo odmienne od siebie, jak ukazałem to na wcześniejszych przykładach, więc nie można powiedzieć, że każdy album to inny styl. “St. Anger” jednak to coś zupełnie innego…

Pierwsze brzmienia skojarzyły mi się ze stylem formacji takich jak Sepultura i Soulfly, choć moje wrażenie odnosi się tylko do tych utworów, których miałem okazję słuchać (a nie było ich wiele). I tutaj muszę powiedzieć, że cały materiał na płycie jest utrzymany w takiej samej konwencji, co mi akurat nie przeszkadza. Co niektórych może zniechęcić brak jakichkolwiek “solówek”, z których Metallica niejako słynie (”One”, “Unforgiven”, “Blackend”, “Master Of Puppets”, “Welcome Home (Sanitarium)”, “Enter Sandman” i wiele, wiele innych). Nie da się ukryć, że to trochę rozczarowuje… Ale za to jaki oryginalny efekt uzyskano! Riff’y są genialne, a cały album nabiera dynamiki i “dzikości” jakiej mi od dawna brakowało, a którą dało się wyłapać na płycie “…And Justice For All” czy “Kill’Em All”.

Na koniec chciałbym skupić się na utworach, które według mnie zasługują na uwagę. Wskazując chronologicznie pierwszy będzie “Dirty Window”. Jest to o tyle ciekawy kawałek, gdyż jak sądzą niektórzy, porusza sprawę interwencji USA w Iraku i jest skierowany przeciwko prezydentowi Bush’owi. Całkiem możliwe biorąc pod uwagę cytat: “I’m judge and I’m jury and I’m executioner too”. Idąc dalej niezwykle interesujący jest “Invisible Kid”. Mówiąc ogólnie traktuje on o “idealnym dziecku”, takim, o które nie należy dbać, które nie wchodzi nam w drogę itp. (nie będę interpretował wszystkich po kolei, ponieważ mijałoby się to z celem. Nie każdy zresztą ma taki sam sposób patrzenia na rzeczywistość. Jeżeli zaś kogoś bardziej interesuje interpretacja, to są teksty, tłumaczenie (może nie jest doskonałe, ale zawsze to coś), więc każdy może sam się zastanowić nad sensem utworów, do czego zachęcam). Kolejny rarytas to “Shoot Me Again”. Kojarzy mi się on z uporem (bezsensownym, acz godnym podziwu), z jakim walczą ze sobą Izraelczycy i Palestyńczycy, ale to tylko moje zdanie. Podobnych skojarzeń można się doszukiwać w każdym tytule na tej płycie, lecz mi najbardziej podobają się te wyżej wymienione (do tego grona zaliczyłbym także “Sweet Amber”, “St. Anger” i “All Within My Hands”). Podsumowując, można odnieść wrażenie, że Metallica jest “na bieżąco” w wydarzeniach na świecie i co więcej, potrafi zabrać głos w ważnych kwestiach - i dobrze.

Jednym słowem Metallica wróciła, acz nie obeszło się bez zmian, które moim skromnym zdaniem idą jednak w dobrym kierunku. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że na następny album nie będziemy czekać aż cztery lata, co miało miejsce przy “St. Anger” (za co karą jest ocena 8, a nie 9 - ale im zrobię “na złość” :P).

Ocena 8/10

ads
ads
ads
ads