14
Frank Miller - 300 (1998)
Posted by admin | Posted in Komiks | Posted on 14-08-2008
Dziś uratujemy świat przed starymi, mrocznymi, głupimi zwyczajami… I powiedziemy go ku przyszłości, która z pewnością okaże się lepsza, niż możemy to sobie wyobrazić. Ludzie, oddajcie pokłon pamięci Leonidasa i jego trzystu!
„300” to amerykański komiks z gatunku „powieści graficznej”. Autorami są Frank Miller, odpowiedzialny za ilustracje i scenariusz oraz Lynn Varley, który nałożył na szkic kolor. Zeszyt ukazał się w języku polskim w 2005 roku, dzięki zaangażowaniu wydawnictwa Taurus Media, w specjalnym, poprzecznym układzie stylizowanym bardziej na księgę niż na komiks. Nie bez powodu sposób wydania jest taki wyjątkowy – „300” nie jest zwyczajną, obrazkową historyjką jakich wiele, i nic tu nie jest dziełem przypadku.
Wspomniałem o autorach, teraz chciałbym się skupić na jednym z nich, a mianowicie na człowieku, który wśród wielbicieli komiksów zwany jest „żywą legendą”. Frank Miller nie jest zwyczajnym twórcą historii o superbohaterach. Od dziecka interesował się komiksem, a gdy tylko pojawiła się okazja, postanowił spróbować swoich sił w branży komiksowej. Jeśli mało popularne wówczas tytuły takie jak „Batman” czy „Daredevil” odzyskały swój pierwotny blask, to jest to jego zasługą. Od tamtej pory Frank uchodzi za twórcę, który doskonale łączy fikcję komiksową z rzeczywistością, a to za sprawą genialnych scenariuszy i klimatycznych ilustracji. Do napisania „300” zainspirował go film z 1962 roku pt. „300 Spartans”. Frank Miller oglądał go będąc małym chłopcem i wywarł na nim tak duże wrażenie, że postanowił przenieść historię 300 Spartan na papier. Najbardziej intrygującą rzeczą jest fakt, że jak dotąd dzieła Franka Millera „broniły się same”, polegając jedynie na własnej wartości merytorycznej bądź artystycznej, nie zaś sławie swego „ojca”. Czy z komiksem „300” jest tak samo?
Nietypowy, poprzeczny zeszyt opisuje bitwę pod Termopilami i wydarzenia jakie do niej doprowadziły z punktu widzenia Leonidasa I, króla Sparty. Pierwotnie komiks był podzielony na pięć mniejszych części, które zostały wydane osobno i nosiły tytuły: „Honor”, „Obowiązek”, „Chwała”, „Walka” oraz „Zwycięstwo”. W opowieści mamy do czynienia z inwersją czasową. Na pierwszych stronach dowiadujemy się, że Spartanie w sile 300 wojowników z Leonidasem na czele maszerują ku „Gorącym wrotom” – miejscu, gdzie ma odbyć się bitwa. Ze wspomnień Leonidasa czytelnik dowiaduje się, że 100 narodów zjednoczonych pod sztandarem Persji i rządami Kserksesa I uderzy na Grecję, jeśli wszystkie jej państwa nie zadeklarują całkowitego posłuszeństwa wobec króla perskiego. Spartanie, naród dumny i honorowy, nie chcą się podporządkować woli najeźdźcy. Leonidas udaje się zatem do Eforów - kapłanów starych bóstw, aby uzyskać pozwolenie na wszczęcie wojny:
…musi być posłuszny wyrokom Eforów. Taki stanowi prawo. Żaden Spartanin – czy to Spartiata, niewolnik czy król – nie stoi ponad prawem.
Starcy, którzy zostali przekupieni przez Persów, każą królowi wysłuchać słów wyroczni. Dziewczyna, będąc we władzy kapłanów nie zezwala na wojnę nakazując uszanowanie święta Karnei. Leonidasowi nie pozostaje nic innego jak bunt. Zabiera on ze sobą 300 wojowników jako gwardię przyboczną i wyrusza bronić wolności swojego kraju i całej Grecji.
Gdy dochodzi do bitwy, ujawnia się geniusz Leonidasa. Dowodzi on swoimi wojownikami tak inteligentnie, że Persowie z każdym uderzeniem ponoszą ogromne straty. Jednak wróg nadal ma przewagę liczebną 1 000 000 wojowników przeciwko 300 Spartanom i kilku tysiącom greckich ochotników. Król Sparty zdaje sobie sprawę, że taka bitwa jest niemożliwa do wygrania:
Rozradowanie. Śmiech, śpiewy i wychwalanie Bogów będzie trwało do świtu następnego dnia. Tylko jeden spośród nas zachowuje spartański spokój. Tylko On. Tylko król. Jego myśli są zaprawione goryczą - Głupcy. Kochani głupcy. Oni naprawdę myślą, że mamy szansę…
Mimo tego, w pewnym momencie pojawia się iskierka nadziei. Leonidas przez moment wierzy, że jego plan się powiedzie. Niestety, w wyniku zdrady wódz Spartan i jego słynnych „300” zostają wymordowani.
Mimo przegranej bitwy, ostateczne zwycięstwo należało do Leonidasa. Poświęcenie - a właściwie ofiara - jaką złożyło „trzystu” sprawiło, że cała Grecja przystąpiła do wojny:
A teraz… Tutaj… Na tym skalistym, nierównym skrawku Grecji, który zwiemy Platerami… Hordy Kserksesa stoją w obliczu zagłady! Barbarzyńcy kulą się, czyste przerażenie lodowatymi palcami ściska ich serca. Pamiętają, co wycierpieli od włóczni i mieczy trzystu. Patrzą na stojących po drugiej stronie równiny dziesięć tysięcy Spartiatów dowodzących trzydziestoma tysiącami wolnych Greków!
Osobiście uważam, że komiks „300” jest czymś więcej niż tylko przeniesieniem wydarzeń historycznych na nową formę – to udana próba wyidealizowania pewnych zachowań i wzorców. Leonidas był dumnym przedstawicielem swojej nacji, rozumiał potrzebę zerwania ze starymi zwyczajami oraz idee wolności. Być może zabrzmi to infantylnie ale bohater w ujęciu Franka Millera jest wyjątkowy: zawsze ma w sobie więcej zwykłego człowieka niż bohatera. Sprawia to, że czytelnik czuje olbrzymią więź emocjonalną z Leonidasem i jego wojownikami. Honor, duma, oraz obowiązek to podstawowe cechy króla Sparty i to one są wyznacznikiem jego zachowania - to one mają priorytet. Nie ma miejsca na miłość i słabości:
Żegnaj moja kochana. – Nie mówi tego. Nie ma miejsca na czułości. Nie w Sparcie. Tu nie ma miejsca na słabość. Tylko twardzi i silni mogą zwać się Spartiatami. Tylko twardzi… Tylko silni…
Taka postawa, pojawia się tylko w twórczości Franka Millera. Można ją „luźno” opisać w następujący sposób:
Jestem zwykłym człowiekiem. Nie jestem idealny, mam wady i zalety… Tych pierwszych jest prawdopodobnie więcej… Mam jednak ważną rzecz do zrobienia. To mój obowiązek, tego wymaga moja duma i mój honor. Czuję, że tak trzeba, reszta nie jest ważna…
Okazuje się, że Frank Miller trafił w sedno. W połączeniu ze wspaniałymi ilustracjami i świetnie nałożonym kolorem stworzył dzieło tak wybitne, że otrzymało Nagrodę Eisnera (za najlepszą mini-serię komiksową, najlepszego autora i najlepszy kolor) oraz Nagrodę Harveya (za najlepszą serię i najlepszy kolor). To mówi samo za siebie!
Reasumując, pragnąłbym odpowiedzieć na zadane wcześniej pytanie: Czy komiks „300” polega na sławie swego „ojca” – Franka Millera, czy na własnych wartościach: merytorycznej i artystycznej? Bez wahania odpowiem, że „300” żyje własnym, pełnym zadumy i głębi życiem. Można zarzucić autorowi nadmierne idealizowanie i drobne nieścisłości historyczne, lecz nie są błędy, które mogłyby odtrącić czytelnika – wręcz przeciwnie. Były to zabiegi koniecznie i przemyślane, służące otrzymaniu zamierzonego celu.
Moją recenzję pozwolę sobie zakończyć krótkim cytatem, który według mnie znakomicie oddaje sens „300”. Niech stanie się hołdem dla komiksu Franka Millera oraz „jego” dzielnych Spartan:
Pamiętajcie o nas. Jeśli jakaś wolna dusza trafi w to miejsce, w niezliczonych wiekach, które mają nadejść, niech nasze głosy szepczą do ciebie z wiecznych skał… Przechodniu, powiedz Sparcie: Tu leżymy - jej syny, prawom jej do ostatniej posłuszni godziny…
Ocena 9+/10


